- Nauczyciele
- Grafik i cennik
- Filia na Ruczaju
- Kurs
- Warsztaty
- KURS NAUCZYCIELSKI
- Wynajem sali
- Regulamin
- Kontakt
System czekoladowego ciasteczka - korzyści z praktyki jogi
Zwycięski tekst w Majowym Konkursie Sadhany (Kraków, 2011).
Szacowany czas czytania: 4 min 40 sek.
I SYSTEM
Gdyby ktoś zapytał mnie, jak określiłabym czasy w których przypadło mi żyć, odpowiedziałabym bez chwili zastanowienia, że to era wszechogarniającej manipulacji, ułudy, zakłamania, wirtualnej przestrzeni, „matrixu”…., Systemu którego jedynym celem jest wytrącenie jego uczestników z równowagi, a w konsekwencji unieszczęśliwienie każdego, bez wyjątku.
Bo przecież, człowiek szczęśliwy, spełniony, może po prostu spokojnie delektować się życiem, może doceniać jego każdą chwilę, każdego człowieka, którego spotka, czy każde doświadczenie jakie przeżyje. Widzi świat takim jakim jest. Nie ocenia go, nie dzieli. Jest jego częścią, doskonałym istnieniem łączącym wszystkie elementy rzeczywistości w stanie równowagi. I to mu wystarcza. Tak przynajmniej to sobie wyobrażam.
Ale taki człowiek dla Systemu jest bezużyteczny. Nie ma potrzeby partycypowania w szaleńczej gonitwie za sztucznie kreowanymi celami. Nie jest opętany nierealnymi ambicjami, rządzami, złością, nienawiścią czy też nadmierną ekscytacją i przyjemnością. Równowaga wszystkich elementów istnienia, pozwala mu na nie branie udziału w świecie sprzeczności.
Dlatego też, za pomocą coraz bardziej wyrafinowanych i zaawansowanych technik manipulacyjnych, System doszedł do perfekcji nie tylko w burzeniu w nas tej harmonii istnienia, ale także w wciąganiu nas w swoje szeregi. Jesteśmy zarówno jego ofiarami jak i współtwórcami. Co więcej, zaczynamy mylić System, lubujący się w dualnym świecie, z rzeczywistością.
A dualny świat sprzeczności jest doskonałym uwodzicielem. Któż nie kocha radości, przyjemności czy też piękna? Komu udało się ani raz nie ulec pokusie? W tym „worku Św. Mikołaja” każdy znajdzie dla siebie idealny prezent. Raz skosztowane pyszne czekoladowe ciasteczko, mówi jeszcze, jeszcze, jeszcze… Jeszcze więcej przyjemności, jeszcze więcej rzeczy, dyplomów, przeżyć, przyjaciół… Ale też, jak najmniej przykrości, biedy, niewiedzy, nudy, wrogów… Wpadamy w nałóg sprzeczności.
I właśnie System potrafi to świetnie wykorzystać. Kusi nas perspektywą życia w idealnej bajce, pokazując nam tylko jedną z jej stron. Druga gdzieś tam znika w wirtualnej przestrzeni, pod przykrywką tony makijażu i drogich ubrań gwiazd; gotowych, wyśmienitych kotlecików podanych w wykwintnej restauracji, czy „photoshopowych” obrazków szczęścia. I choć wiemy, że za tymi pysznymi kotlecikami stoi często okrutny
i bezwzględny przemysł rzeźniczy, to jednak udajemy, że to nie istnieje. Tak jest łatwiej.
A jak mamy to szczęście, i udało nam się trafić do w miarę fajnej bajki, w której panuje względny dobrobyt i pokój, to zaraz wkracza System i uświadamia nam niby przypadkiem, że ta bajka jest OK, ale to nic w porównaniu z tą Twojego kolegi, czy koleżanki. Albo, ta bajka jest już niemodna, niewystarczająca , trendy w tym sezonie wymagają… I już nasze pozorne szczęście gdzieś umyka. Zaczynamy napędzać koniunkturę, by przywrócić stan nasycenia.
I tak oto stajemy się permanentnie nieszczęśliwi bez względu na okoliczności.
II JOGA
System jednak zapomniał, że on sam jest częścią natury i w swojej dualności, chcąc nie chcąc, posiada niezliczoną ilość metod powracania do stanu harmonii.
Tak się złożyło, że w swojej bajce trafiłam na jedną z takich metod – JOGĘ. A w zasadzie to System mnie w nią wciągnął. Skuszona pięknem asan, snem o młodości i zdrowiu, zaślepiona żądzą elastyczności, sprawności i siły, kilka lat temu postawiłam swoje pierwsze kroki na macie.
Prowadzona przez swoją zachłanność, jakże skutecznie podsycaną przez System, uparcie walczyłam o każdy milimetr rozciągnięcia w asanach. Używając siły i agresji zmuszałam swoje ciało do posłuszeństwa, żeby zaspokoić wymagania ego. Rady nauczycieli, typu: spróbujcie odpuścić, użyjcie oddechu do kreowania przestrzeni, nie używajcie siły, były dla mnie, delikatnie mówiąc, pozbawione sensu. Problem polegał na tym, że ciało nie chciało mnie wcale słuchać. Nie stawało się elastyczne czy mocne, tak jak współćwiczących obok. A ja chciałam natychmiastowych , ściśle określonych fizycznych efektów. Tylko, że one wcale nie przychodziły. Stawałam się co raz bardziej zdenerwowana i nieszczęśliwa.
Nie wiem, co mą kierowało. Może ludzie, których spotykałam powodowali, że pomimo mojej frustracji kontynuowałam ćwiczenie na macie, ale cieszę się, że tak się właśnie stało. Warto było i nadal jest.
Kiedyś pewnego dnia, nie pamiętam dokładnie kiedy, podczas moich jeszcze wtedy tylko i wyłącznie wygibasów, nagle poczułam diametralną zmianę w swoim życiu. Zmianę na poziomie mentalnym. Zobaczyłam więcej, i uświadomiłam sobie, że mogę zobaczyć jeszcze więcej. Zaczęłam uzmysławiać sobie istnienie Systemu, że jestem jego częścią, że żyję w bajce. Zaczęłam uświadamiać sobie, że istnieje rzeczywistość. I poczułam stan czystej radości niezależny od otaczającego świata. Stałam się przez chwilę jego częścią. Pośród ludzi tłumu usłyszałam siebie.
Od tego czasu moje ćwiczenia zmieniły się w PRAKTYKĘ.
Oczywiście, nadal wielokrotnie zdarza mi się zjeść pyszne czekoladowe ciasteczko i sprawia mi to ogromną przyjemność. Teraz jednak mam wrażenie, że bez niego mogę się tak samo dobrze obejść jak i z nim.
Moje priorytety i sposób działania w praktyce JOGI zmieniają się. Już nie dążę za wszelka cenę, używając tylko i wyłącznie siły fizycznej, do nieosiągalnej perfekcji w asanach. W zamian, staram się użyć wszystkich aspektów i atrybutów mojego ja – siły i słabości, łagodności i stanowczości, rozumu i zmysłów…do pogłębiania swojej praktyki. Obserwuję. Czy przyjdą następne efekty? Czy zobaczę, usłyszę i poczuję jeszcze więcej? Nie wiem. Nie muszę.
Także zmienia się moje życie. System ma mniejszą kontrolę nad moim działaniem. Zaczynam powolutku opuszczać bajkę. Staję się szczęśliwsza i przez to inni wokół mnie może też mają lepiej. I to chyba największa korzyść z mojej dotychczasowej praktyki jogi.
A że mogę jeść tony czekoladowych ciasteczek, bez odkładania się tłuszczyku, to już tylko taki nieistotny efekt uboczny ;-)
--
Autorka: Agnieszka
(kontakt do autorki przez redakcję serwisu www Sadhany)
Tekst został napisany na Majowy Konkurs Sadhany – Szkoły Jogi w Krakowie.
Autorka praktykuje jogę w krakowskiej Sadhanie. (kliknij po więcej informacji n/t Sadhany)

